Start O kartach QSL

PostHeaderIcon Karty QSL

 
Naszymi wizytówkami są karty QSL, które projektujemy sami lub zlecamy wykonanie projektu plastykowi bądź koledze ze smykałką artystyczną. W minionych latach, projekt karty winien być sprawdzony i zatwierdzony przez wszechobecną cenzurę a warunek ten stanowił podstawę przyjęcia zlecenia przez drukarnię. W tamtych latach z reguły były to karty jednostronne i jednobarwne o mało finezyjnym wykroju liter i drukowane najczęściej na tzw. brystolu. Często materiałem do ich druku były zużyte karty perforowane, których jedna strona nie była zadrukowana a w związku z tym na niej właśnie powstawała nasza karta QSL. Generalnie, zarówno papier jak i druk – były byle jakie czyli nasze wizytówki nie wystawiały nam najlepszego świadectwa.
Otaczająca nas rzeczywistość była szara i siermiężna tak więc wszystko do siebie pasowało. Za szczęśliwca uważany był ten kto zdobył znaczną ilość tzw.reklamówek czyli kart wydrukowanych w bardzo dużym nakładzie przez firmę która w ten sposób reklamowała siebie i swoje wyroby. Wtedy wystarczyło dodrukować tylko swój znak i dane personalne aby stać się posiadaczem, dwustronnej wielokolorowej i wykonanej na znakomitym papierze karty QSL. Pewnym mankamentem tego wszystkiego było to iż setki polskich krótkofalowców miało identyczne karty ale ten aspekt sprawy był do pominięcia. W tamtych czasach tę formę reklamy stosowały firmy państwowe takie jak LOT, WSK-Świdnik, FŁT- Kraśnik, Pollena i inne którym szczególnie zależało na dotarciu do potencjalnych klientów na całym świecie.

Dla swoich członków tzw.”puste karty” czyli z miejscem na znak i inne osobiste dane – w dużym nakładzie drukował LOK i PZK. W latach 70-tych LOK wydał w ogromnej ilości karty określane jako tzw.”serię miast”. Była to karta dwustronna, wielobarwna na której przedstawiona była zabytkowa budowla charakterystyczna dla danego miasta. W przypadku Lublina – była to Brama Krakowska widziana od strony Pl.Łokietka. Pod spodem widniał nie wiele mówiący napis : Lublin-fragment Starego Miasta. Z dokładnie taką kartą związana jest dość zabawna historia. Pewien Kolega z USA po otrzymaniu tej karty od piszącego te słowa, postanowił przesłać mi swoje potwierdzenie „direct” spisując dane adresowe z otrzymanej karty. Na kopercie znalazł się adres który wyglądał w sposób następujący: SP8BWR – Om Andre, Lublin – fragment Starego Miasta, Poland. Skąd ten Kolega miał wiedzieć  co oznaczają słowa znajdujące się na karcie swego korespondenta? Jeśli coś jest napisane pod czy nad znakiem – to pewno adres?!. Tak zaadresowana koperta trafiła do Lublina gdzie na Poczcie Głównej ostemplowano ją „różnistymi „bardzo ważnymi" pieczęciami, zrobiono adnotację w języku polskim iż adresat pod wskazanym adresem nie figuruje i odesłano do Stanów. Pewno ten biedny Amerykanin nie mógł się w tym wszystkim połapać lecz z uporem godnym lepszej sprawy postanowił, że SP8BWR otrzyma od Niego kartę „direct”. Odnalazł mój adres w Callbook-u, zaadresował nową kopertę  i włożył do niej ten nieszczęsny zwrot. Przesyłka dotarła do mnie bardzo szybko i przechowuję ją po dziś dzień jako kuriozum potwierdzające tezę że wszystkie informacje znajdujące się na karcie QSL muszą być w 100 % czytelne dla odbiorcy. Inną wcale nie mniej znaczącą sprawą jest wymiar naszej karty. Normą jest 9 na 14 cm a znaczące odstępstwa od tego formatu mogą być bardzo kłopotliwe dla nas i dla Biura QSL. Pierwszą moją kartę zaprojektował plastyk. Była dwubarwna, jednostronna i wąska lecz długa. Wykonanie jej było związane z niebywałymi korowodami a i koszt był znaczący. Po odebraniu całego nakładu tz.2000 sztuk przyniosłem kilka egzemplarzy do Klubu i przedstawiłem je do oceny doświadczonym Kolegom. Popatrzyli,poodwracali ją na wszystkie strony i stwierdzili że nawet jest ładna lecz kojarzy się im z nalepką  jakie są na butelkach z piwem. Byłem zdruzgotany. Ale najgorszym było to iż jeden z Kolegów stwierdził że jest zbyt duża a w związku z tym nie zmieści się do koperty. Linijka potwierdziła jego spostrzeżenia a ja przez bardzo długi okres pracowicie kleiłem nietypowe koperty chcąc wysłać swoja „naklejkę do piwa”.Wiem również że w Biurze QSL dostawali drgawek i wysypki jak zobaczyli paczkę z moimi kartami ponieważ każdą trzeba było złożyć na pół bowiem ni jak nie chciały pasować do formatu innych kart tworzących paczkę. Mordowałem się z tym draństwem ja i inni a wszystko przez to że do oceny Kolegom przedstawiłem gotową kartę a nie jej projekt. Kilka takich kart mam w swoim archiwum i czasami pokazuję je młodym Kolegom jako swoiste „memento”.Nadmierne udziwnianie swoich kart prowadzić może w efekcie do irytacji adresata a w skrajnym przypadku może to doprowadzić do szmyrgnięcia naszej karty do kosza. Przyznacie zapewne,że taką dziwną kartą była ta którą otrzymałem ze Stanów a którą można odczytać tylko przy pomocy lusterka. Oczywiście lusterko do karty nie zostało dołączone Hi. Innym dziwadełkiem które również posiadam w swojej kolekcji jest karta od stacji z OD na której wszystkie informacje „zakodowane „ są przy pomocy zaciemnionych prostokącików będących fragmentami kilku tabelek. Rozszyfrowanie tego zajmuje sporo czasu i pewno tyle samo potrzeba na jej wypełnienie. Pewien Japończyk przysłał mi kartę na której był tylko wpisany maleńkimi literami mój znak i informacja,: "podgrzej mnie".Cała reszta karty, po obu stronach – to była śnieżna biel. Kartę wyprasowałem żelazkiem i dopiero wtedy dała się odczytać jej treść. Można i tak – tylko po co ? Od Kolegi z DL-u otrzymałem kartę w całości wydrukowaną tzw.”gotykiem” a dane dotyczące łączności również zostały napisane tym stylem -–podziwu godne ale odczytanie tego wszystkiego zabiera kilkanaście minut a i tak nie jestem do końca pewien czy zrobiłem to dokładnie.

Myślę, że te przykłady daleko idącej „oryginalności” potwierdzają tezę iż karty naprawdę eleganckie – to karty proste i czytelne. Zatem,projektując swą wizytówkę czyli kartę QSL pamiętajmy o tym że w tej chwili mamy taki sprzęt, taką antenę i mieszkamy pod takim adresem ale za jakiś czas sprzęt możemy zmienić, antenę również a mieszkać możemy w innej dzielnicy czy w innym mieście. W efekcie tych zmian nasza karta albo będzie zawierała nie aktualne dane albo będzie pokreślona i ozdobiona ręcznie dopisywanymi wstawkami. Warto, więc zastanowić się nad tym co należy uwidocznić na naszej „wizytówce” mając na względzie wielkość nakładu oraz ilość kart którą wyślemy np.w ciągu roku.

Na zakończenie, wszystkim bardzo aktywnym, aktywnym i mało aktywnym eterowo Kolegom życzę 100%/100% czyli otrzymania odpowiedzi na wszystkie wysłane karty. Jak wykonać projekt karty w Photoshopie? - Marek SQ8MXS poprowadzi Cię za rękę ale kliknij TU
 


Czas
Ulti Clocks content